Jak ja nienawidzę seriali…

Jak ja nienawidzę seriali – czekanie cały tydzień, na nowy odcinek, zwłaszcza, że akcja urywa się w najbardziej intrygującym momencie… Przecież to jest koszmar. Dlatego zawsze wybieram produkcje „jednoodcinkowe” Historia jest opowiadana od początku do końca. I znamy zakończenie. Prawda?

Internet zmienia wszystko

A dokładniej możliwość oglądania – czegokolwiek – wtedy gdy mamy czas i ochotę.  Nie trzeba już czekać tych siedmiu dni aby dowiedzieć się co dalej. Popularność serwisów typu Netflix mówi sama za siebie.

Największa zaleta

Filmy wrzucane są całymi sezonami – przeważnie. A więc nie zadowalamy się „pilotem” na smak, tylko mamy kilka odcinków. Wiadomo 5-6-7 nie więcej, bo producenci nie wywalą sporej przecież kasy w ciemno. Dopiero jak ludziska łykną haczyk – to się zaczyna. Albo hit – albo kit.

Polskie seriale

Właśnie czy coś o nich można napisać? O starych z pewnością – o nowych w zasadzie nie warto. No może z jednym wyjątkiem: Czas honoru. Mówcie co chcecie, ale wg mnie to naprawdę dobry serial. Szkoda, że po dobrej zmianie zarzucono ten projekt. O robionych za komuny filmach nie będę dziś pisał – poświęcę temu osobny wpis – kiedyś…

Tomas kontra Walter a może Pablo?

Polubiłem seriale dzięki Synowi i Netflix’owi – podziękowania dla Syna! Może to przeczyta? Medialnej platformie Netflix oczywiście brawa też się należą – bo puścili… Dlatego zacznę od moim zdaniem rewelacyjnego serialu Breaking Bad. Siedziałem jak przyklejony do telewizora i oglądałem, oglądałem….

Bohaterem głównym filmu jest nauczyciel chemii któremu zostało 2 lata – najwyżej… Nie będę streszczał fabuły – możecie to sobie wygooglować – ale ja polecam zobaczyć – warto.

Timelapsy –  w filmie – klasa. Nowy Meksyk zachwyca. Albuquerque to nowe pojęcie w moim słowniku.

Następny do golenia był Narcos – serial o narkotykowym kartelu z Medelin, którego szefem był Pablo Escobar. Oglądałem losy Pabla. Potem już nie było warto. Ale i tak polecam

W tzw. międzyczasie był jeszcze Goodless.

Zapowiadająca się historyjka – ciekawe czy pociągną dalej – bo wyglądało, że opowieść skończona.  Ale lubię nietypowe westerny. Zobaczcie sami.

No i na koniec opowieść o moim imienniku 😉 – Tomy, Tomas’ie Shelby. Historia gangsterskiej rodziny z Birmingham. Dla mnie bomba. Już nie mogę się doczekać 4 sezonu na Netflix’ie. Gorąco polecam. Oczywiście brawa za fabułę, ale i za kostiumy, scenografię, rekwizyty – to po prostu trzeba zobaczyć.

Trzymajcie się.Do następnego…

 

 

A co ty o tym myślisz?

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.